SKUTKI EPIDEMII: POLACY CHCĄ MIESZKAŃ Z TARASEM LUB DOMU ZA MIASTEM

Trendy mieszkaniowe zmieniają się bardzo dynamicznie, a wpływ epidemii widać gołym okiem. Na początku roku domu poszukiwało do 35% użytkowników najpopularniejszego portalu nieruchomościowego w Polsce, po ogłoszeniu pandemii była to już połowa. W maju zauważono też znaczne wzrosty zainteresowania w segmencie mieszkań z tarasem (+67%), mieszkań z ogrodem (+68%) i nieruchomości z balkonami (+30%). Jak zmieniły się oczekiwania Polaków dotyczące mieszkań i przestrzeni publicznej w trakcie pandemii? Czy wszyscy będziemy szukać azylu za miastem lub mieszkania z ogródkiem i balkonem?

– Od około dwóch miesięcy obserwujemy zdecydowany wzrost chęci zakupu domu, która dochodzi obecnie do 45%, podczas gdy zainteresowanie kupnem mieszkania bez dodatkowej przestrzeni, takiej jak balkon, taras czy ogródek spadło do poziomu 30%. Może to oznaczać, że osoby poszukujące zdały sobie sprawę, jak istotna jest większa przestrzeń i bliższy kontakt z naturą. Znaczenie może mieć również to, co za oknem. Widok zieleni, szersza perspektywa, a może czystsze powietrze – uważa Jarosław Krawczyk z Otodom.


– Świat się teraz zmienia. Zdaliśmy sobie sprawę, że jak nie ten wirus, to inny. Nie wiemy też, jak długo potrwa izolacja, dlatego potrzeba posiadania własnej przestrzeni jest bardzo silna i będzie długotrwała. W związku z tym działki, mieszkania z tarasem czy przestrzennym balkonem, domy, to te nieruchomości, którymi zainteresowanie będzie wzrastało– przyznaje Marta Rybicka z agencji badawczej IQS podczas spotkania Otodom.Live, będącego cyklem spotkań z ekspertami, omawiającymi kondycję branży nieruchomości i nie tylko w dobie pandemii.

Czy w związku ze zmianami w myśleniu Polaków, większą tendencją do przenoszenia się do domów i mieszkań z ogrodami, na obrzeżach miast, przyzwoleniem na pracę zdalną, centra miast się wyludnią?


– Ciężko o tym z pełnym przekonaniem mówić na tym etapie. Musimy pamiętać o aspektach ekonomicznych, które mocno będą wpływać na plany i marzenia mieszkaniowe Polaków. Może się bowiem okazać, że ze względów finansowych się one nie ziszczą. W związku z tym zostaniemy tam, gdzie nas pandemia zastała. Ale to wcale nie jest zła opcja, bo dzięki temu będziemy w stanie zadbać o to, co wokół nas i np. zatroszczyć się o większą ilość zieleni czy ławek na własnym podwórku. To doświadczenie pandemii zmienia nasze oczekiwania względem przestrzeni, w której już żyjemy. Ingeruje ono również w poczucie małej wspólnoty, która wielokrotnie właśnie w dobie kryzysu się objawia i umacnia – dodał Filip Springer, reportażysta.

Źródło: